?

Log in

Bu... T_T (czyli dziecko marudzi, ratuj się, kto może)  
01:15pm 19/03/2005
 
 
Joanna
Wczoraj jedna z koleżanek z forum zapowiedziała, że odchodzi. Dlaczego? Bo skład się zmienił, pozostały osoby, których albo nie zna, albo nie lubi. Abstrahując od koleżanki, która zapewne miała jeszcze parę innych powodów, doszłam do wniosku, że gdyby mi ni stad, ni zowąd przyszło do głowy wynieść się z forum, tak na dobre, naprawdę niewiele osób by to zauważyło.
Ze starego składu - tego, z którym szalałam na wyprawie po klejnoty i w rozmaitych organizacjach, zostało tylko kilka osób... Ja, Avellana, może Zeg. Reszta albo już dawno na forum nie zagląda, albo zagląda, czyta - i nie pisze, bo nie ma ochoty albo pomysłów. Znudziło się? Pewnie tak. Teoretycznie wciąż dzieje się całkiem sporo - ale ja jakoś nie potrafię przywiązać się do "nowego" składu tak bardzo, jak wtedy. To już po prostu nie to samo. Pewnie cierpię na dokładnie temn sam syndrom, co wszyscy inni - znudziło się - ale chyba nie do końca... Bo ja mam okropną ochotę coś znowu popisać, najlepiej mocno zakręconego, powygłupiać się w forumowej filii Herbaciarni i w ogóle przypomnieć sobie "stare, dobre czasy" - tylko, że do tego koniecznie i nieodwołalnie potrzebuję starego składu. Ja wiem, że to jest bez sensu! Ale chyba nic na to nie poradzę.
Swoją drogą ciekawe, czy i kogo w ogóle dałoby się namówić teraz na questa? Pewnie nikogo, jak znam życie...

Swoją drogą na blogach jest zaskakująco podobnie. W sumie fakt, że piszę tu "już" drugą notkę w ciągu ostatnich kilku dni, jest tylko i wyłącznie zasługą Miyaczka, który napisał o tym... i coś mnie tknęło. Bo ja też tęsknię za czasami, kiedy to uzależniona byłam kompletnie od latania po całej masie bloczków, a moje notki miały po kilkanaście komentarzy. I co? Znudziło się. Wszystkim. Albo może było tego za dużo i zaczęłam się za bardzo ograniczać? Myślę, że jedno i drugie. Bo rzeczywiście w momencie, gdy przestawałam pisać bloga, powstawał on już wyłącznie z myślą o czytelnikach. Nie, nie był "zafałszowany", po prostu za bardzo przegięty pod względem formy, żebym naprawdę czuła, że wyrażam w nim siebie. Mam dziwne wrażenie, że gdyby ktoś ze "starych" bywalców mojego bloczka zobaczył tę notkę, pierwszą myślą byłoby "Kim jesteś i co zrobiłaś z Seriką?!". A ja wbrew wszelkim pozorom w życiu nie tylko się wygłupiam - chociaż kiedyś pisanie z przymrużeniem oka nawet o sprawach, którymi się przejmowałam sprawiało, że jakoś łatwiej mi było dojść do ładu ze sobą. Może powinnam znowu zacząć - ale na pewno nie będę na siłę pisać humorystycznych notek, jeśli akurat nie mam na to ochoty. Chociaż diabli wiedzą, co dziecku może przyjść do głowy :)

W ramach pisania, co sie dzieje, ja tylko wywieszę tu ogłoszenie: "Nie mam czasu!" Ja nie robię w sumie nic kontruktywnego... Ale na przykład tym tygodniu: w środę poszłyśmy z Bianką na pizzę i tyle, jeśli chodzi o wieczór. W czwartek siedziałam sobie u Avellany. Wczoraj grałam. Co jeśli weźmiemy pod uwagę, że z zakładu z reguły wracam po południu, a jeszcze wypadałoby czasem wyjść z psem, powoduje, ze praktycznie cały dzień mam zajęty. I dobrze, przynajmiej nie mam prawa narzekać, że jestem biedna, niekochana i samotna :P Przynajmniej teoretycznie :)

Swoją drogą wygląda na to, że chyba kroją mi się kolejne "stałe sesje". Bodajże w środę, o godzinie ósmej rano, doznałam niezłego szoku, ponieważ zadzwonił do mnie mój stary MG, z którym kontakt urwał mi się wieki temu... Bo jakoś tak wyszło, ja zmieniłam maila i w ogóle podobno nieźle sie nakombinował, żeby znaleźć do mnie jakiś kontakt. Jedna z osób, za którymi się stęskniłam :)

Jedna, bo jest tego całkiem sporo... Ja nie wiem, jak to się dzieje, że mam wyjątkowy talent do tracenia kontaktu ze znajomymi - i to nawet bardzo dobrymi znajomymi. Ja nie przywiązuję się do ludzi na tyle, żeby bardzo przeżyć rozstanie z kimś - chyba, że najdzie mnie taka melancholijna faza jak dzisiaj... Ale mimo wszystko to niesamowite, jakim cudem udało mi się stracić kontakt ze wszystkimi (!) znajomymi zarówno z podstawówki, jak i z liceum. O jedynej osobie, którą kiedyś nazywałam przyjaciółką nie wspominajac, ale to akurat była decyzja świadoma i w sumie nie żałuję - zdecydowanie za bardzo uzależniłam się wtedy od osoby, która nieszczególnie na to zasługiwała. [swoją drogą, ja chyba naprawdę mam jakieś problemy ze stosunkami międzyludzkimi - kupę znajomych mogę mieć, byle nie dalej -.-] Z innymi jakoś tak to się rozpełzło... Niedobrze, bardzo niedobrze to świadczy o mnie, tym bardziej, że zazwyczaj po prostu o tym nie myślę. Było, nie ma, tyle. Tylko czasem jestem ciekawa, co się z nimi właściwie dzieje... I będę nadal, bo zapewne nie zmuszę się, żeby się do kogokolwiek odezwać.

Bogowie... Ta notka zdecydowanie nie powinna pójść na normalnego bloga... W sumie to na żadnego bloga. Ale jak już pisałam - ja mam dzisiaj dziwny dzień.I co mi tam, dzięki bogom i tak nikt już mnie nie czyta. Leci.
 
    Post - Read 2 - Share - Link
 

:/
 darquis
 
05:16pm 19/03/2005 (UTC)
 
 
wszystkim życzymy źle nam z oczu patrzy
Ale mimo wszystko to niesamowite, jakim cudem udało mi się stracić kontakt ze wszystkimi (!) znajomymi zarówno z podstawówki, jak i z liceum.

Chyba juz pojde, nie? Co tu bede tak sam siedzial...
 
    Reply - Thread - Link
 
Re: :/
 serika_chan
 
08:32pm 19/03/2005 (UTC)
 
 
Joanna
Wiesz, widzieliśmy się jakiś rok temu, a za każdym razem, kiedy próbujemy się jakoś umówić, coś pada po drodze... Ja nie wiem, jak ja to robię, naprawdę _^_ I tak przynajmniej wiem, co się z Tobą dzieje, z Dorotką czy na przykład taką Milaną już zupełnie straciłam kontakt. Ktoś mnie powinien kiedyś zastrzelić za aspołecznośc --"
 
    Reply - Parent - Thread - Link
 
 
 
 
Navigation  
  Previous Entry
Next Entry
 
July 2010  
 
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
 


  Powered by
LiveJournal.com