?

Log in

No account? Create an account
Zwariowałam. Zdecydowanie zwariowałam...  
07:25pm 02/12/2006
 
 
Joanna
Właśnie doszłam do wniosku, że pewne skłonnośc niestety są dziedziczne. Moi rodzice kupują rzeczy, na które kompletnie i absolutnie ich nie stać. Moja siostra wydaje pieniądze, których nie ma. Ja zawsze twierdziłam, że sie z tego domu wariatów wyrodziłam - złudne nadzieje! Właśnie wydałam całe swoje grudniowe stypendium na kożuszek. Bo mi się spodobał. Kropka. I jeszcze żeby mnie ktoś powtrzymywał, żeby uświadomił, że to kompletne szaleństwo, że to artykuł luksusowy i w ogóle... Ale nie - podoba ci się, drogie dziecko, to bierz. Raz się żyje i w ogóle! Powiedzcie mi - mam się z takiej szurnietej rodzinki cieszyć, czy raczej załamywać się dramatycznym losem dziecka istot nie do końca odpowiedzialnych? ^^'
Ale wiecie, jaki śliczny jest za to? Czekoladowy, długi, na krótkim, aksamitnym futerku, z kołnierzykiem, który można postawić i z kapturkiem. Stworzony dla mnie, spisek i kropka!

Teraz będę z jednej strony wyrzucać sobie pozbycie się lekką ręką dziewięciu stów, z drugiej piskać z radości, bo mi się podoba. Jestem nielogiczna!

***


Tak, dobrze przeczytaliście - stypendium. Zupełnie prawidłowe stypedium doktoranckie, które wprawdzie dostałam z miesięcznym opóźnieniem, ale dostałam! Nie mam pojęcia, jak załatwione, bo wolałam się nie dopytywać, ale jest. Że tak powiem - łi!

Ogólnie stwierdzam, że życie, pomimo takich czy innych wahnięć, jednak jest piękne. Wprawdzie siedzę w pracy średnio po 10 godzin dziennie (plus dojazdy po godzinie w jedną stronę), ale za to tematyka badawcza jest ciekawa, atmosfera z reguły sympatyczna (szkoda, ze tylko z reguły, ale to inna bajka) i jakoś tak nie czuję, żeby to miejsce wysysało ze mnie życie - w przeciwieństwe do zakładu, w którym robiłam magisterkę. Nie pytajcie, dlaczego tak jest, ja też nie wiem - widać moja podświadomość się bawi. Ale jezeli jestem w stanie tam siedzieć calutki dzień i nie wieję z piskiem, to znaczy, ze dobrze trafiłam. Skutek uboczny niestety jest taki, że nie mam czasu na absolutnie nic innego, bo ten który mi w ciągu dnia pozostaje, zostaje bardzo konsekwentnie zmarnowany, bo "już mi się nic nie chce". Przynajmniej jest to w rozsądny sposób wytłumaczalne, w przeciwieństwie do niechemisienia przy nicnierobieniu, które przybierało znacznie poważniejsze formy i zaczynało już chyba podpadać pod patologię.

A poza tym jest weekend i zastanawiam się, coby tu porobić. Poza napisaniem notki i daniem znać, że mnie nikt nie zamordował. Dobry objaw!
mood: satisfiedsatisfied
 
    Post - Read 3 - Share - Link
 

(no subject)
 yagami_miya
 
07:40pm 02/12/2006 (UTC)
 
 
Miya: Sailor Mercury
KYA!!! :D Czy to lasek, czy bajorko? *rozgląda się* Ach tak, te żaby mówią za siebie >:D
picword: Sailor Mercury
 
    Reply - Thread - Link
 
(no subject)
 serika_chan
 
07:56pm 02/12/2006 (UTC)
 
 
Joanna
Bajorko, powiadasz?

Miya-kun, a teraz masz zadanie bojowe: widzisz żabkę? Widzisz koronę? Wiesz, co masz robić? XDDX
 
    Reply - Parent - Thread - Link
 
(no subject)
 kusanagi_karin
 
12:50pm 04/12/2006 (UTC)
 
 
ve'll see who has ze last laugh: The Devil
Hahaha! Gratuluje stypendium *_*
Ale nie martw sie tak poza tym. Ja tak zrobilam w zeszlym roku.
A w piatek sama siebie wyzwalam od burzui, w wywiadzie do radia, gdy poplatalam swoja wypowiedz i powiedziec, ze 'gdyby na futro nie bylo popytu i gdyby sie nie oplacalo to by zwierzat na zabijali', to wyjechalam z czyms w rodzaju 'tylko bogaci sobie kupuja futra'. Like, lol, ja nawet nie mysle w ten sposob =_=""""""" *zdecydowanie NIE nalezy do osob o pogladach antyglobalistycznych*

(btw, jakbys nie wiedziala, vanny here xD)
picword: The Devil
 
    Reply - Thread - Link
 
 
 
 
Navigation  
  Previous Entry
Next Entry
 
July 2010  
 
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
 


  Powered by
LiveJournal.com