?

Log in

Nie chce mi się pisać _^_  
05:07pm 28/11/2004
 
 
Joanna
Ale i tak nic ciekawego się nie dzieje, więc co za różnica?

A tak, zeby mi gdzieś link nie uciekł: Uwielbiam łapać kiribany ^.^v Nadal zjeżdżam z krzesła, jak na to patrzę XD
 
    Read 1 - Post - Share - Link
 
Wdech, wydech...  
11:55am 30/08/2004
 
 
Joanna
CELUJĄCY!!! I prawdopodobnie będzie publikacja z tej mojej pracy, strasznie się nią zachwycali O.o
 
    Read 14 - Post - Share - Link
 
(no subject)  
09:56am 30/08/2004
 
 
Joanna
Raz... Dwa.. Trzy.

Ja się boję... T____T Do jedenastej jeszcze godzina.

Ale jak dobrze pójdzie, następny wpis będzie wklepywany przez osobę z wykształceniem wyższym. O ile tego naprawdę nie da się oblać...
 
    Post - Share - Link
 
Jak mi się nie chce...  
02:44pm 27/08/2004
 
 
Joanna
Jak mi się nie chce... Jak mi się, do licha, nic nie chce!!!

Przynajmniej wygląda na to, że skończyłam sobie ściągać materiały - i wiem mniej-więcej, o co chodzi z tą cholerną zmianą płci u drożdży... MNIEJ-WIĘCEJ. Od poniedziałku próbowałam do tego dojść! Teraz wystarczy przeczytać jeszcze kilka artykułów (słowo daję, drugi licencjat dałoby się z tego wykroić), zrobić notatki i łiiii... Przejść do pytania numer dwa. Super, ciekawe, jakim cudem się z tym wyrobię? Przynajmniej w tym drugim mniej-więcej wiem, o co chodzi... I materiały mam pościągane (mam nadzieję, że wystarczą...).

Czarno to widzę, oj czarno...

Ale za to od wtorku mam wakacje! ^.^V
mood: lazylazy
 
    Post - Share - Link
 
(no subject)  
12:32am 22/08/2004
 
 
Joanna
Dziecko wróciło. Miało fazę i stwierdza, że było za krótko. Bu.

Ale jestem hepi! ^___^ (przejdzie mi, jak pomyślę o tej cholernej obronie...)

PS. Nauczyłam się pływać! ^.^V
PPS. Grafomańska twórczość (przepraszam, tfurczość) pana Salvatora rzuca się na móxg. Ale ma się po tym takie genialne jazdy!...
 
    Read 5 - Post - Share - Link
 
(no subject)  
10:01am 11/08/2004
 
 
Joanna
Spakowana. I już mnie nie ma. Ibrona 30 sierpnia, będę się nią martwić, jak wrócę! ^.^V
 
    Post - Share - Link
 
(no subject)  
05:37pm 04/08/2004
 
 
Joanna
Co jest lepsze - zostać zabitym przez własną matkę, czy przez Avellanę?

Czyli: praca wymaga poprawek tak na jedno popołudnie. Jakieś stylistyczne i gdzieś referencji brakuje. Nic nie trzeba przesuwac/dopisywć/zmieniać, ogólnie podobno "wyszła mi bardzo fajnie". Mam się cieszyć, prawda?

W zwiazku z tym promotorka stwierdziła, że byłoby najlepiej, gdybym broniła isę w przyszłym tygodniu... Tak na przykład w piątek. Co przekłada się na to, że straciłabym praktycznie całą najlepszą część wyjazdu, bo na drugi tydzień zostaje tylko kilka osób... Kurczę, zbierałam kasę przez pół roku po to, żeby nie pojechać? :/ (nie wspominając o tym, ze chyba by mi poważną krzywdę zrobili... I tak ostatnio było "jadę, nie jadę, jadę, nie jadę"...) Powiedziałam, że mimo wszystko wolę po wyjeździe... Pal sześć obronę. Nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam... Profesora nie będzie, więc musiałabym załatwić innego przewodniczącego komisji, w ogóle recenzent będzie dopiero w poniedziałek (więc kawałek wyjazdu i tak szlag trafi), muszę wszystko pozałatwiać... A matka, jak wróci z pracy, posieka mnie na kawaki i ugotuje w potrawce, bo jak ja w ogóle śmiem pomyśleć o tym, żeby przekładać obronę przez jakiś głupi wyjazd. Zapewne ma rację.

PS. Genialny pomysł mojego taty: "a nie mozesz wyjechać, wrócić, obronić się i pojechać z powrotem?". 1. kto mi pociągi sfinansuje, przeciez i tak mam tę kasę na styk? (uwaga, uwaga, sama finansuję sobie wakacje! o ile pojadę - -") , 2. a kiedy ja się nauczę!?
PS2. A może zabiję się sama i oszczędzę wszystkim kłopotów?
mood: depresseddepressed
 
    Read 2 - Post - Share - Link
 
Wiosna będzie nasza! Czyli notka na bloga, tak dla odmiany.  
08:43pm 03/04/2004
 
 
Joanna
Ugh... Wypadałoby coś napisać, nie? W sumie tak naprawdę skłania mnie do tego głównie bliska perspektywa skasowania Bogom ducha (jakiego ducha?!) winnego bloga w ramach kary za nieużywanie. Jego wina? Jego?! Nie jego przecież, tylko tego paskudnego lenia, któremu nie chce się pisać! Zresztą nie tylko na bloga mu się nie chce - na forum mu się nie chce, recenzji na stronkę mu się nie chce, licencjatu mu się nie chce... Z tym ostatnim będzie jazda, jeśli się NATYCHMAST nie wezmę za robotę. Ale ćśśś! W każdym razie zamiast rozpatywać kwestię tego, ile czasu powinno zajmować napisanie licencjatu, a ile mi zostało do końca maja, wolę ponarzekać na okrucieństwo zarzadzających serwerem blog.pl. Prawda, że słuszny wybór? :>

Ciekawe, czy z napisaniem notki jakoś wiąże się fakt, ze wszystko naokoło budzi się do życia, więc może blog też powinien? Sen zimowy przerobił solidny, nawet te drobne przerwy na przekąskę w postaci krótkiej notki tego nie mogły zmienić. Wyspany i gotowy na podbój świata!
*Przygląda się przez chwilę blogowi*
No, gotowy jak gotowy...
*Szczotką na długim, długim kiju bierze sie za likwidownie dwucentymetrowewj warstwy kurzu*
Lepiej! Tylko dlaczego on jest różowy?! O.o Przepraszam, wrzosowy, wrzosowy... Powtarzajcie za mną: "wrzo-so-wy"! Prawie zapomniałam, jaki mam lay... ^^"

I co teraz? Ktoś mi chyba powinien przypomnieć, jak się notki pisze. I nie, nie ta szurnięta dwójka, która się swego czasu po bloczku plątała, a już tym bardziej banda wariatów zwana Bogami Chaosu...
(- Ekh? - odezwało się coś z góry i zostało perfidnie zignorowane)
...chociaż sprzyjają mi aż miło i średnia wygląda bardzo przyzwoicie.

Zaraz, zaraz... Co ja miałam?... To może będzie notka jednodniowa na rozgrzewkę, coby krótko i zwięźle było i autorka zakwasów mentalnych nie dostała od nadmiernej aktywności (pseudo)umysłowej.

Hasło na dziś: UMIERAM! *pada trupem na klawiaturę*
Hasło na jutro: JA SIĘ NIE RUSZĘ!

Wniosek? Wygonili Serikę na działkę, żeby ruszyła tłuściutki tyłeczek i powycinała krzaczory. Nie dość, że te potwory, które nazywają siebie moimi rodzicami (ja im nie wierzę! ja nie jestem *aż tak* szurnięta!) obudzili mnie o wczesnej godzinie porannej, o świcie niemalże (ósma to jest pora barbarzyńska i nikt mnie nie przekona, ze jest inaczej!), to jeszcze zamiast latania z sekatorem, na które byłam przygotowana psychicznie, zafundowali ognisko. Fajnie, nie? Fajnie! Fajne było zwłaszcza wywlekanie ściętych drzewek różnej wielkości ze sterty wyższej ode mnie (pozostałośc po wycinaniu badziewia z zeszłego tygodnia i z ubiegłego roku) i łamanie ich na kawałki odpowiedniej wielkości... Nie pytajcie jak... ^^"

***PRZERWA KOMERCYJNA***

Kazali Ci złamać badyl? Nie masz siły? Poddajesz się? Oto coś dla Ciebie!
Uniwersalny Łamacz patyków, gałęzi i pni firmy HOP! rozwiąże problem szybko i skutecznie! To zadziwiająco proste urządzenie dokonuje cudów!
Wystarczy położyć Uniwersalny Łamacz na ziemi, na nim umieścić obiekt naszych problemów i... HOP!
*Na ekranie ukazuje się Serika i jej kuzynka, szczerzące niezwykle szczęsliwe mordki i wykonujące malownicze skoki na badyle umieszczone na innych badylach*
(Drobnym druczkiem: "Przeciwskazania: skłonności do lądowania na pysku i wybijania sobie zębów. Zwłaszcza przednich.")

***TO BYŁA REKLAMA***


*Tu powinna być jeszcze przerwa na rozważania ligwistyczne o znaczeniu, czy raczej jego braku, słowa "fajnie". Ale nie będzie, precz z prawidłowym stylem pisania!*

Swoją drogą odkryliśmy rzecz zadziwiającą... Jeśli jest Ci zimno - rozpal ognisko! Nie przyjmuję do wiadomości stwierdzenia, że prawdę tę znano już parę tysięcy lat temu. My odkryliśmy ją dziś na nowo i będziemy rozpowszechniać! Moja kuzynka musiała dość dziwnie wyglądać, paradując w krótkim rękawku, gdy na dworze było zzzzzimno i do tego z wiatrzyskiem, żeby nie było lekko, ale liczy sie oryginalność! W urozmaicaniu swojego imidżu i tak najdalej posunął się tata, nadpalając sobie włosy - nową modę powinien rozpocząć, mówię Wam! Lansujemy także przyszłościowe trendy kulinarne - wegetariańskie kiełbaski z ogniska. To wcale nie takie trudne! Wystarczy przygotować chleb, ketchup, musztardę, ogórki, kijki do pieczenia kiełbasy, narobić sobie smaku, usiąść przy ognisku... I zorientować sie, że kiełbaski zostały w lodówce w domu. Chleb z ogórkiem wcale nie smakuje źle! :>
Następnym razem powinniśmy chyba wypróbować coś z dziedziny sportów ekstremalnych... Nurkowanie w naszym zarośniętym wierzbami stawie? A moze futurystyczny sposób wypoczywania? Widzieliśmy taki przy drodze... Leży pijak na poboczu, na nim leży rower. Sielski, statyczny obrazek. Wpadłam na genialny pomysł, że może ktoś go przejechał, ale nie... rower byłby dalej. Pewnie przewrócił się i doszedł do wniosku, że wstawanie jest zbyt skomplikowane. Można i tak...

A propos - Siostra szwendała się wczoraj przez cały dzień (wyszła na zajęcia, miała wrócić jakoś dzisiaj), więc korzystając z okazji zrobiliśmy przemeblowanie. Fajnie zareagowała, jak jej próbowaliśmy wmówić, że przecież tak zawsze było... I ile ona wypiła?! Tak, jestem podła i mam to po moich drogich przodkach.

*Wstawka optymistyczna
*
Życie jest piękne! Świat jest cudowny! Trawa sie zazieleniła, a drzewa mają pączki! Mam mnóstwo wolnego czasu, bo prawie wszystkie zajecia odwaliłam w pierwszej połowie semestru! Robi się coraz cieplej! I mam Mutant Draika na Neopetsach! (nie, ja wcale ale to wcale nie bawię się w dziwne rzeczy...)

*Koniec wstawki*


Co tak patrzycie, miałam ochotę to napisać! ^___^ I tym optymistycznym akcentem kończę notkę. Zobaczymy, czy i kiedy będę miała ochotę na następną... ^^"
 
    Read 2 - Post - Share - Link
 
*_________*  
11:11pm 02/03/2004
 
 
Joanna
A ja mam kompuuuuteeeer... A ja mam kompuuuteeer! *___*

To tyle na dziś. Wczoraj do północy Martin składał bydlaka i instalował mu różne bardziewie w stylu windowsów - czy ja wspominałam, że POTRZEBUJĘ tekstowego linuxa? Czy ja wspominałam, że mam antyvira i neopetsy mi się buntują? <- grrrrrr... i to te najbardziej punktogenne bajerki >_< W każdym razie potem wypadało kolegę odwieźć, raptem 80 kilometrów w jedną stronę - i dlatego noc jeszcze młoda, a ja dziś padam z nóg. A moze dlatego, ze cały dzień istalowałam dalszy ciąg badziwia w stylu "to gadu-gadu nie działa z dodatkowymi opcjami, a na tym nie chodzi skórka". Załamać sie można...

A, i jeszcze przy okazji wymontowywania nagrywarki ze starego kompa coś się rozłączyło i zamist działać, wydaje dłuuugi pisk. Szkoda, ze nie sprawdziliśmy wczoraj, czy działa - a ja nie czuję się na siłach, zeby mu grzebać w kabelkach (zakładam, że odkurzanie mu nie zaszkodziło - co złego, to nie ja!! :P)

Zieeeeeeeeeeeeeeew...
mood: tiredtired
 
    Read 4 - Post - Share - Link
 
Melduję posłusznie...  
06:40pm 20/01/2004
 
 
Joanna
że żyję. I mam sesję. I zakuwam.

NIE ma mnie!!!

Zaliczenie z biologii molekularnej roślin za mną. Na 4+ - łiiii!

Kiri: A zawsze rozpaczasz, jak nie masz piąteczki... Odbiło dziecku?

Nie, nie odbiło. To im odbiło. Wrzucili do jednej grupy jedne z najlepszych osób na roku, a następnie zrobili krzywą Gaussa. Wiemy, co to jest? Wiemy - oceny w zależności od wyników reszty, ktoś ma piątkę, ktoś musi nie zaliczyć. Wyszło zdecydowanie dziwnie, bo o ocenie decydował zwykle 1 punkt...

Ale mała cholera ma rację - coś się ostatnio przestałam przejmować nauką. Co jeszcze nie znaczy, że się nie uczę - resztki instynktu samozachowawczego posiadam, ale za to przestałam zupełnie denerwować się ocenami. W ogóle przestałam się czymkolwiek przejmować!

Lucek: Ty powiedziałaś, ze się UCZYSZ!? Liar, liar...

Inaczej... Ja PRÓBUJĘ się uczyć. To znaczy w dzień próbuję... Coś kiepsko wychodzi. W związku z moimi skłonnościami do spania do południa i marnowania czasu tak, że nie wiadomo, jakim cudem już minął dzień (w sumie nic dziwnego, skoro zaczął się o dwunastej ;P) stwierdziłam, że się poddaję. Skoro mój organizm usilnie próbuje mnie przekonać, ze jedyną słuszną porą do funkcjonowania jest noc, to nie będę protestować... Druga w nocy to też jakaś opcja, nie? ;)

Przynajmniej powyciągałam już od ludzi wszystkie brakujące notatki. A duuużo tego było. Trzeba było chodzić na wykłady - upsss... Ale tak to jest, jeśli zaczynają się o ósmej (wstawanie o szóstej i funkcjonowanie potem na tyle przytomnie, żeby po godzinie wyjść z domu jest niewykonalne!), albo mam przed nimi 2-3-godzinne okienko... Albo jeśli odbywają się akurat w środku innych zajęć i obecność wymagałaby klepsydry Hermiony - o tak, z wykładami z BMRu była zabawa! Ostatnio na wydziale łatwo było natknąć się na nieco spanikowanego trzeciorocznego dopytującego się każdego, kogo spotkał: "Czy masz może notatki z BMR? A KTO MA!?". Ja zdobyłam bezczelnie po znajomości - a co! :P

Idę się uczyć... Przynajmniej mam dowód na to, ze wpadłam już w nastrój sesyjny po uszy - dziś śniły mi się konformacje białek! Ciekawe, co mnie czeka tej nocy - topologia DNA? Pewnie tak, jeśli dzisiaj do niej dotrę... Ugh, tyyyyle mam do zrobienia!

Lucek: To trzeba było pacować w semestrze! Leeeeń!

Trzeba BYŁO. Teraz już za późno. A obiecywać sobie, ze będę pracować podczas następnego semestru nie będę, bo jestem realistką. Przecież to jasne, że się nie uda!

PS. Byłam na Władcy Pierścieni. Z książką zgadza się średnio... Ale warto iśc chociażby po to, żeby napatrzeć się na bitwy! Niektóre sceny naprawdę zapierają dech w piersiach - choćby wezwana przez Aragorna armia upiorów... Twórcy mają komputery i wiedzieli, jak ich używać!

A na koniec teścik - jaaaki uroczy! (nie oszukiwałam, samo tak wyszło! Jak zwykle _^_)






What Type of Villain are You?

mutedfaith.com.
mood: workingworking
 
    Read 6 - Post - Share - Link
 
 
 
 
Navigation  
  Previous 10
Next 10
 
July 2010  
 
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
 


  Powered by
LiveJournal.com